piątek, 18 stycznia 2013

Give me a choice IV


~~~~~~~~~~~~~~
-Może łaskawie mi powiesz gdzie idziemy? -zapytał zniecierpliwiony 
ciągłym chodzeniem chłopak. -A czy to ważne? -odpowiedziała Lucy z dziwnym 
uśmieszkiem. -Gdyby nie było ważne,to chyba bym nie pytał.-syknął Jake. -Gdyby
było to ważne,to bym Ci powiedziała. -zaznaczyła kobieta.Jake nie zadawał już 
więcej pytań,po prostu szedł za kobietą.Po kilku minutach zatrzymali się przy 
jakimś budynku.Nastolatek nie miał pojęcia gdzie jest,nie poznawał okolicy ani 
tym bardziej budowli znajdującej się przed nim. -Nie będę owijała w bawełnę,bo 
tego nie lubię.Mam jedno zasadnicze pytanie,ale lepiej się zastanów zanim 
odpowiesz.- zaczęła tajemniczo Lucy. -Skoro już mnie tutaj zaciągnęłaś,to 
pytaj. -odparł chłopak. -Od kilku dni widuję Cię w tym starym studiu.Za każdym 
razem grasz na gitarze i to nie byle jak.Szczerze mówiąc zainteresowałeś 
mnie. -kontynuowała kobieta. -No i co w związku z tym,że sobie gram? -burknął 
Jake.Lucy,która zauważyłam poddenerwowanie u chłopaka,szybko dodała -No ale 
spokojnie,nie musisz się przez to denerwować.Uspokój się i...- Nie zdążyła 
skończyć,kiedy chłopak jej przerwał drwiącym głosem -Tak tak,wiem,mam się 
uspokoić i oczyścić umysł od gniewu.Blablabla. - W oczach kobiety przez chwile 
było widać zdziwienie,a nawet zaskoczenie.Po chwili jednak wróciła do 
tematu -Dobra,nie będę Ci już gadała o głupotach.Przejdźmy do rzeczy.Pytanie,
które chciałabym ci zadać brzmi: Czy chcesz dołączyć do naszej grupy muzycznej? 
Grasz niekiepsko,więc szkoda byłoby marnować taki talent,a nam by się przydał 
jakiś dobry gitarzysta. - Chłopaka zatkało z zaskoczenia.Nie wiedział co o tym 
myśleć.Z jednej strony przecież mówił sobie nie raz,że nie chce z nikim grać,
że woli gry solowe,najlepiej w 'swoim' studiu,gdzie nikt nie słyszy,grając 
jedynie dla siebie.Z drugiej jednak strony coś go kusiło,żeby się zgodzić.Sam 
dokładnie nie wiedział co go do tego pcha.Długo zastanawiał się walcząc ze 
swoimi myślami. -Długo jeszcze będziesz się zastanawiał? Odpowiedź ma być prosta,
tak lub nie. -ponagliła go Lucy. -No nie wiem,a co będę z tego miał? -przeciągał 
chłopak. -Hmm,zastanówmy się,może to,że będziesz mógł grać z kimś innym niż z 
własnym odbiciem w lustrze? Że będziesz mógł grać nowe utwory,a nie wciąż jeden 
i ten sam? Że będziesz mógł wystąpić na scenie,wśród publiczności? Że będziesz 
mógł przedstawić komuś swoje własne utwory i wysłuchać o nich opinii? -zaczęła 
wymieniać kobieta. -Dobra,dobra,starczy już tego wyliczania.-odparł zmieszany 
Jake. -Zgadzam się. -dodał po chwili już bardziej pewny siebie chłopak.Na 
twarzy kobiety pojawił się tajemniczy uśmiech.Gdy Jake to zobaczył,przeszły go 
dziwne dreszcze.Nawet nie wiedział,na co się właśnie zgodził i co go przez to czeka.
~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 5 stycznia 2013

Give me a choice III


~~~~~~~~~~~~~~~~
Chłopak zerwał się z samego rana.Miał dość snu z poprzedniej nocy.
Postanowił odstresować się w stary,dobry sposób.Wyciągnął więc z kieszeni 
kurtki paczkę papierosów i wyszedł na "taras",którym był zwykły beton z drugiej
strony domu.Sięgnął po zapalniczke.Już chciał podpalić swojego papierosa,gdy
nagle zauważył,że w zapalniczce nie ma już gazu. -Cholera,nawet w takiej 
chwili...-burknął sam do siebie poddenerwowany Jake.Zarzucił na siebie swoją
przestarzałą kurtkę (bo oczywiście według niego,nie warto było kupować nowej) i
pospiesznym krokiem opóścił mieszkanie.Wcisnął ręce do kieszeni przemierzając 
miasto ze wzrokiem wbitym w ziemię.Mijał sklepy z upominkami,pięknymi figurkami
i nawet nie raczył przypomnieć sobie,o jutrzejszych mikołajkach.Prychnął tylko
wypuszczając biały dym,który był bardzo dobrze widoczny.W końcu było zimno,a on
głęboko oddychał.Idąc z opuszczoną głową nie zauważył,że idzie prosto na jakąś 
osobę.Dodatkowo zaczął padać śnieg pogarszając widoczność.Szturchnął mocno 
stojącą osobę.Nie zdążył podnieść głowy,kiedy usłyszał dziwnie znajomy mu głos.
Początkowo nie kojarzył go,lecz po chwili wszystko mu się przypomniało.Okazało
się,że napotkana osoba,to jego znajomy z poprzedniej szkoły-Drake.Wcześniej 
byli nierozłącznymi kumplami.Z czasem jednak wszystko się rozmyło.Jeden poszedł
do innej szkoły,drugi do innej i tak jakoś wyszło,że od dłuższego czasu się nie
widzieli. -Co tam u Ciebie? Słyszałem,że zacząłeś grać-zaczął Drake -A no tak 
jakoś wyszło.Po prostu to lubie.Poza tym muszę robić coś dla zabicia czasu w tym
nudnym 'mieście'.A u Ciebie jak leci? Dawno Cię tutaj nie widziałem.Nie dziwie 
się.W końcu słyszałem,że się przeprowadziłeś-odpowiedział zmieszany Jake.Drake 
nie odpowiedział,tylko lekko się uśmiechnął,jak zwykł robić.Po zamienieniu jeszcze
kilku zdań chłopcy rozeszli się.Znów.Każdy w inną stronę.Jake kupił to,co 
planował i wyszedł ze sklepu.Przy samym wyjściu stała czerwonowłosa kobieta.
Chłopak nawet jej nie poznał. -Znowu się widzimy-na twarzy kobiety pojawił się 
lekki uśmiech.Jake poznał ją dopiero po głosie.Była to Lucy. -Co Ci się stało
w głowę? -powiedział kpiąco chłopak. -Nie lubię wyglądać wciąż tak samo.Kiedy 
człowiek robi ciągle to samo,wygląda tak samo,to jego podejście do życia wciąż 
jest takie samo -odpowiedziała Lucy. -Może się przejdziemy? -dodała po chwili.
-Mam inne plany-odburknął podirytowany obecnością kobiety Jake. -No to je zmień-
powiedziała już ostrzej czerwonowłosa.Zaskoczony odpowiedzią kobiety Jake,
nawet się nie sprzeciwił,tylko grzecznie poszedł razem z nią.
~~~~~~~~~~~~~~~~