niedziela, 6 października 2013

/-/

Taki kolejny przerywnik,czyli bazgroły ;-; Wiem,wiem,jestem leniem jeśli chodzi o nowe posty.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Give me a choice VIII


~~~~~~~~~~
-Poznałem Twoje imię.No dobra i co mam z tym fantem zrobić?
-Najlepiej nic. Jesteś tutaj tylko i wyłącze przez przypadek.Można
by powiedzieć,że to wina tego nierozgarniętego człowieka, Sam'a -w tym
momencie pokazała palcem na stojącego z tyłu mężczyzne. Ten,
wyraźnie zakłopotany całą sytuacją, nawet nie wiedział, co ma powiedzieć.
Sam nic na to nie odpowiedziałem. Przypomniałem sobie o swojej ranie,
gdy przez przypadek przejechałem po niej dłonią. Wciąż bolała, cholernie.
-Może tak się ruszysz? To wszystko Twoja wina - dziewczyna zwróciła
się do Sam'a. Bez słowa wyszedł z pomieszczeniaKobieta przedstawiająca
się jako Haru westchnęła głęboko. Wyraźnie byla zakłopotana
powstałą sytuacją. W sumie, nie obchodziło mnie to. Cokolwiek się tu stało,
cokolwiek oni sobie pomyśleli, cokolwiek zrobią czy powiedzą...to nie
ma znaczenia. -Skoro trafiłem tu tylko przez niekompetencje Twojego,
jak mniemam, kolegi, to nic się nie stanie, jeśli jak gdyby nigdy nic
wrócę do domu. Zdaje się,że jest już późno. Nie mam zamiaru tu dalej
siedzieć. Pomijając to całe zdarzenie, gdzie jest moja gitara? -zapytałem
po chwili. -Tak czy inaczej, muszę Cię szczerze przeprosić za to, co się stało.
Po prostu byłeś uderzająco podobny do kogoś...kogo szukamy. Pomińmy to.
Tak,jest już noc, dlatego też proszę Cię, abyś został tu do rana. Sam
zajmie się Twoją raną. Pewnie jesteś też głodny, więc zaraz coś
przygotujemy. Biorę na siebie całą odpowiedzialność. Co do gitary, stoi
w sąsiednim pokoju, zaraz Ci ją przyniosę Jake. -odpowiedziała spokojnie.
Przestraszyłem się. Skąd ta kobieta znała moje imie? Przecież
chyba jeszcze się nie przedstawiłem...Zanim sam zdążyłem o to
zapytał powiedziała -Ah, nie martw się. Nie jestem żadnym
śledczym czy coś w ten deseń...Twoje imie...po prostu było
napisane na zawieszce od futerału z gitarą. 
W głębi serca cicho odetchnąłem. Sam nie wiem,
czego się bałem. Ale wiem jedno - na pewno nie
obawiałem się tej kobiety...Haru uśmiechnęła się lekko i wyszła
pozostawiając mnie samego. Ona coś ukrywa, czuję to.
~~~~~~~~~~

Give me a choice VII


 ~~~~~~~~~~
Czułem się nie tyle zakłopotany, co przestraszony. Serce biło mi w
piersi niemiłosiernie. Nigdy bym nawet nie pomyślał,że znajdę się
w takiej sytuacji. Przyglądałem się całemu zdarzeniu z niedowierzaniem
czekając w ciszy na dalszy rozwój akcji.W sumie, dalej nie zdawałem
sobie nawet sprawy z mojego miejsca położenia. To trochę kłopotliwe... 
Ale może zacznijmy od początku.
Obudziłem się, co prawda oczy dalej same mi się zamykały.
Chyba jednak powinienem dłużej spać...Ale nie o tym teraz mowa.
Chciałem dokładnie przyjrzeć się sytuacji, w jakiej się znalazłem  
Strasznie bolały  mnie plecy,ale nie dziwię się. Siedziałem na starym
krześle.Było widocznie używane przez dobre kilkadziesiąt lat,na dodatek
nie było ani trochę wygodne. Nie zdążyłem się nawet rozejrzeć,kiedy
to stanął przede mną rosły mężczyzna. Przeszywał mnie wzrokiem
jakby czegoś szukał, badał mnie. Czułem,jakby jego spojrzenie
przebijało mnie na wskroś. Do tej pory pozostawaliśmy w ciszy.
Dopiero teraz dane mi było poznać prawdziwy powód tego
zamieszania. Zza ramienia wielkoluda wychyliła się jakaś
mała postać. Chcociaż w porównaniu do owego mężczyzny-
każda osoba wydawałaby się małą. Wlepiła we mnie swoje 
ogromne oczy. Czułem się jak na jakiejś dennej wystawie.
Oczywiście jako eksponat. Teraz patrzyli się na mnie oboje,
chociaż bardziej przejmowałem się tym facetem. Mała 
istota, która do tej pory stała za nim, rzuciła ostre spojrzenie
w jego kierunku. Szepnęła mu coś do ucha. Jej słowa musiały być
ważne, bo po ich usłyszeniu mężczyzna poczerwieniał. -Mówiłam
Ci, żebyś bardziej uważał! -prychnęła na niego i wyszła zza pleców.
Była to młoda dość dziewczyna o długich, brązowych włosach.
Nie przykuwałem jednak na niej zbyt dużo swojej uwagi, wciaż
niepokoił mnie wielkolud, który zdawałoby się robił się jeszcze
bardziej czerwony niż przedtem. Niespodziewanie dziewczyna 
strzeliła go po czuprynie. Zaskoczyła mnie. Przez chwilę
myślałem,że mężczyzna odgryzie się w jakiś sposób, ale tego nie zrobił.
-Jestem Haru -odrzekła.
 ~~~~~~~~~~
Postanowiłam zmienić perspektywe opisywanych wydarzeń związanych z Jake'iem. Jest po prostu wygodniejsza i znacznie swobodniej jest mi o wszystkim pisać. Mam nadzieję, że nie będzie to Wam w żadnym stopniu utrudniało czytania opowiadania c:

niedziela, 10 lutego 2013

Give me a choice VI


 ~~~~~~~~~~ 
Nastał kolejny dzień.Zmęczony Jake wstał leniwie z łóżka.Był taki 
ospały,że nawet nie zauważył leżącego na podłodze mokrego ręcznika.Kiedy tylko 
stąpnął na niego,poślizgnął się i grzmotnął o betonową podłogę.-Cholera! Nie 
wytrzymam w tym domu.Musze załatwić sobie jakąś pomoc,bo sam tego wszystkiego 
nie ogarnę. -krzyknął zdenerwowany całym zdarzeniem chłopak.Ubierał się,nie 
zwracając uwagi na godzinę.Już dawno powinien być w szkole,ale jakoś nie za 
bardzo mu się tam spieszyło.Złapał swoją gitarę,założył adidasy i wyskoczył z 
domu.Przed budynkiem czekała na niego kolejna niespodzianka-stała tam Lucy z 
niezbyt przyjazną miną. -Gdzie sie szlajasz? Nie skończyliśmy naszej wczorajszej
rozmowy. -zaczęła starając się ukryć złość. -Złość piękności szkodzi,ale Tobie 
to chyba już nic nie zaszkodzi- Jake parsknął śmiechem z pogardą.Nie wiadomo 
czemu,ale zaczął gardzić jej osobą.Coś mówiło mu,że nie warto się z nią w ogóle
zadawać,ale chłopak postanowił spróbować zachowując pewien dystans 
bezpieczeństwa. -Trochę szacunku dziecinko.Jesteś za młody na takie odzywki 
w szczególności do starszych. -mówiła coraz bardziej zdenerwowana. -Dobra dobra,
daj mi już spokój.Nawet nie wiem czego ode mnie chcesz.Niczego nie podpisywałem,
więc może mnie oświecisz tymi swoimi wymówkami i opowieściami o życiu? A nie,
w sumie mnie to nie interesuje. -ostro skończył niechcianą rozmowę.Poprawił 
futerał z gitarą i powędrował w stronę studia.Kobieta wyraźnie też nie miała 
ochoty na dalszą rozmowę,bo skierowała się w przeciwnym kierunku.Zarzuciła tylko
swoimi długimi jak pajęcze nici czerwonymi włosami i odeszła.Chłopak postanowił 
nie przejmować się Lucy,bynajmniej nie dziś.Wszedł więc do studia i jak gdyby 
nigdy nic,spokojnie zaczął grać swoją ulubioną melodię.Podczas szarpnięcia 
struny,której dźwięk był ostatnim w utworze,stało się coś zupełnie 
niespodziewanego. Jake został uderzony w tył głowy. Zdążył tylko chwycić się 
ręką za uszkodzone miejsce.Kiedy spojrzał na swoją dłoń,zobaczył kapiącą krew.
Do jego nozdrzy dotarł metaliczny zapach krwi.Padł bezwładnie na ziemie i 
stracił przytomność.Nie widział już nic poza przenikliwą ciemnością.

  ~~~~~~~~~~

piątek, 1 lutego 2013

Give me a choice V

~~~~~~~~~~~~~~~~
 Następnego ranka było stosunkowo zimno,lecz nawet takie warunki nie przeszkodziły chłopakowi.Leniwie zszedł z prowizorycznego łóżka,zarzucił na siebie ubrania,złapał gitarę i wyszedł.Właśnie zaczęło padać.Chłodne krople spadając na jego twarz orzeźwiały go i jeszcze bardziej motywowały do działania, jakim było granie.Kolejno mijał budynki,które spowijała jeszcze poranna mgła. Wokół panował mrok i szarówka-jak to w deszczowe poranki.Było jednak w atmosferze coś innego,coś,co miało wyróżnić ten dzień na tle pozostałych. -Cholera,jak tak dalej pójdzie,to cała gitara mi się zamoczy- warknął pod nosem zdenerwowany Jake. -Musiało zacząć padać akurat dzisiaj- dodał wciąż zwracając się do siebie.Poprawił zwinnie kaptur na głowie i przyspieszył kroku zasłaniając futerał z gitarą.-A dokąd Ci tak śpieszno w taka marną pogodę? -zapytała Lucy,która pojawiła się niepostrzeżenie za rogiem jak jakaś mroczna zjawa.-Potrenować,jakiś problem? Chyba mam prawo wychodzić kiedy i gdzie mi się podoba.No chyba,że powstały jakieś nowe prawa,które by tego zabraniały. -syknął zły już chłopak.-Nie zapominaj się dzieciaku.Trochę szacunku się należy.Pamiętaj o umowie,która obowiązuje każdego,nie pomijając Twojej szanownej osoby. -odpowiedziała z przekąsem podirytowana kobieta.-Jakiej znowu umowie? Niczego nie podpisywałem,więc niczego się nie będę trzymał.Co jak co,ale pamięć to ja mam dobrą,więc możesz sobie oszczędzić wciskanie mi takiego kitu. -dodał chłopak po chwili ciszy.Już chciał zakończyć rozmowę z Lucy i pójść dalej,w końcu stał w deszczu,lecz ta mu przerwała ostrzejszym tonem.-Ty chyba dalej nie wiesz o co mi chodzi.Na prawdę jesteś taki naiwny,czy po prostu głupi? Zaczęło robić się groźnie,a chłopak nawet nie wiedział o co chodzi.Stał jak wryty i słuchał uważnie starając się coś zrozumieć.Nic jednak mu nie przychodziło do głowy,a kobieta denerwowała się z każdą chwilą coraz bardziej. Na szczęście jakaś mała dziewczynka przerwała Lucy.Podbiegła wesoło do niej nie zwracając uwagi na jej gniew. -Ładne masz włosy.Zawsze chciałam takie mieć, ale tata nie chciał się na nie zgodzić.W ogóle cała jesteś ładna. -mała Jane zaczęła obsypywać ją komplementami.Zakłopotana Lucy nie wiedziała co powiedzieć, więc tylko głupio się uśmiechała.Nie przywykła do komplementów,a raczej wręcz przeciwnie,zwykle słyszała same obraźliwe słowa. Jake postanowił wykorzystać sytuacje i ukradkiem wymknął się spoza zasięgu wzroku wściekłej kobiety.Szybkim krokiem wskoczył do studia i odetchnął głęboko.-O co jej w ogóle chodziło,jaka umowa,jakie konsekwencje? -pytał sam siebie. -Przecież nic mi wcześniej o tym nikt nie wspominał,skąd ja mam to wszystko wiedzieć.O co w tym wszystkim chodzi? -zadawał sobie kolejne pytania,na które nie znał odpowiedzi.Po chwili jednak postanowił się odprężyć i zapomnieć,przynajmniej na jakiś czas.Wyjął więc gitarę z futerału,wygodnie usiadł na krzesełku i zaczął grać.Spędził tam na grze cały dzień,a gdy nastał wieczór,postanowił już wracać.Wynurzył się z budynku i pod osłoną nocy szedł swobodnie w stronę upragnionego domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~

piątek, 18 stycznia 2013

Give me a choice IV


~~~~~~~~~~~~~~
-Może łaskawie mi powiesz gdzie idziemy? -zapytał zniecierpliwiony 
ciągłym chodzeniem chłopak. -A czy to ważne? -odpowiedziała Lucy z dziwnym 
uśmieszkiem. -Gdyby nie było ważne,to chyba bym nie pytał.-syknął Jake. -Gdyby
było to ważne,to bym Ci powiedziała. -zaznaczyła kobieta.Jake nie zadawał już 
więcej pytań,po prostu szedł za kobietą.Po kilku minutach zatrzymali się przy 
jakimś budynku.Nastolatek nie miał pojęcia gdzie jest,nie poznawał okolicy ani 
tym bardziej budowli znajdującej się przed nim. -Nie będę owijała w bawełnę,bo 
tego nie lubię.Mam jedno zasadnicze pytanie,ale lepiej się zastanów zanim 
odpowiesz.- zaczęła tajemniczo Lucy. -Skoro już mnie tutaj zaciągnęłaś,to 
pytaj. -odparł chłopak. -Od kilku dni widuję Cię w tym starym studiu.Za każdym 
razem grasz na gitarze i to nie byle jak.Szczerze mówiąc zainteresowałeś 
mnie. -kontynuowała kobieta. -No i co w związku z tym,że sobie gram? -burknął 
Jake.Lucy,która zauważyłam poddenerwowanie u chłopaka,szybko dodała -No ale 
spokojnie,nie musisz się przez to denerwować.Uspokój się i...- Nie zdążyła 
skończyć,kiedy chłopak jej przerwał drwiącym głosem -Tak tak,wiem,mam się 
uspokoić i oczyścić umysł od gniewu.Blablabla. - W oczach kobiety przez chwile 
było widać zdziwienie,a nawet zaskoczenie.Po chwili jednak wróciła do 
tematu -Dobra,nie będę Ci już gadała o głupotach.Przejdźmy do rzeczy.Pytanie,
które chciałabym ci zadać brzmi: Czy chcesz dołączyć do naszej grupy muzycznej? 
Grasz niekiepsko,więc szkoda byłoby marnować taki talent,a nam by się przydał 
jakiś dobry gitarzysta. - Chłopaka zatkało z zaskoczenia.Nie wiedział co o tym 
myśleć.Z jednej strony przecież mówił sobie nie raz,że nie chce z nikim grać,
że woli gry solowe,najlepiej w 'swoim' studiu,gdzie nikt nie słyszy,grając 
jedynie dla siebie.Z drugiej jednak strony coś go kusiło,żeby się zgodzić.Sam 
dokładnie nie wiedział co go do tego pcha.Długo zastanawiał się walcząc ze 
swoimi myślami. -Długo jeszcze będziesz się zastanawiał? Odpowiedź ma być prosta,
tak lub nie. -ponagliła go Lucy. -No nie wiem,a co będę z tego miał? -przeciągał 
chłopak. -Hmm,zastanówmy się,może to,że będziesz mógł grać z kimś innym niż z 
własnym odbiciem w lustrze? Że będziesz mógł grać nowe utwory,a nie wciąż jeden 
i ten sam? Że będziesz mógł wystąpić na scenie,wśród publiczności? Że będziesz 
mógł przedstawić komuś swoje własne utwory i wysłuchać o nich opinii? -zaczęła 
wymieniać kobieta. -Dobra,dobra,starczy już tego wyliczania.-odparł zmieszany 
Jake. -Zgadzam się. -dodał po chwili już bardziej pewny siebie chłopak.Na 
twarzy kobiety pojawił się tajemniczy uśmiech.Gdy Jake to zobaczył,przeszły go 
dziwne dreszcze.Nawet nie wiedział,na co się właśnie zgodził i co go przez to czeka.
~~~~~~~~~~~~~~