wtorek, 4 grudnia 2012

Give me a choice I


~~~~~~~~~~~~~~
Dzień zaczął się jak każdy inny.Jake obudził się o godzinie 9 rano.Nie
przejął się zbytnio tym,że jest już dawno spóźniony do szkoły.Leniwie zszedł z
łóżka i w cale się nie spiesząc,poszedł do łazienki.Po 15 minutach wyszedł 
ubrany w swoje przetarte rurki i koszule.Ogarnął włosy,zarzucił na plecy torbę
i założył buty.Często zdarzało mu się o czymś zapominać,a to książki,a to 
kluczy.Nigdy jednak nie zapomniał o jednej rzeczy-o swojej gitarze.Nie raz 
mówił,że to nie jest tylko zwykły instrument,jak każdy inny.Mówił,że gdy na 
niej gra,czuje jakąś satysfakcje,że wyraża samego siebie-bez zbędnych słów i 
nudnych gestów.Nikomu jej nie pożyczał,ani nie dawał na niej zagrać.To był 
jego "skarb".Złapał ją więc w rękę i wyszedł z mieszkania.Zanim dotarł do 
szkoły,była już godzina 10:30.Wparował do sali w trakcie lekcji geografii.
Mająca już swoje lata nauczycielka,której Jake przeszkodził,zignorowała jego
aroganckie zachowanie i prowadziła lekcję dalej.Chłopak nawet nie pofatygował 
się do biurka nauczycielki,żeby jakoś wyjaśnić swoje spóźnienie.Parsknął tylko
parszywie śmiechem i usiadł w swojej ławce,która znajdowała się na samym końcu
sali.Rzucił plecak obok siebie,a sam położył się na ławce zasłaniając twarz
kapturem bluzy i rękami.Nie przejmując się "zabójczymi" spojrzeniami 
nauczycielki,po chwili zasnął.Obudził go dopiero dzwonek oznaczający koniec 
zajęć.Wstał leniwie,przetarł twarz,zabrał torbę z gitarą i wyszedł z sali.
W planie miał jeszcze kilka lekcji,ale stwierdził,że nie będzie się uczył tych
przedmiotów,bo w niczym mu się nie przydadzą.Wolnym krokiem wyszedł z budynku
i poszedł do swojego ulubionego miejsca-starego studia muzycznego.Nikt już z
niego nie korzystał,więc był cały zawalony gratami.Na szczęście grupa,która
jako ostatnia nagrywała tam swoją muzykę,zapomniała zabrać kilku rzeczy.
Chłopak wyjął gitarę,a torbę rzucił w kąt.Usiadł sobie wygodnie na niskim 
krzesełku,zgarnął swoją długą grzywkę za ucho i zaczął grać.Według tych,którzy
przez przypadek słyszeli jego grę,powinien on wygrywać nie jedne konkursy,a
nawet grać w zespołach.Jednak Jake nie lubił towarzystwa innych i nawet się
z tym nie krył.Zdecydowanie wolał grać sam dla siebie.Kiedy skończył 
rozgrzewanie palców,postanowił poćwiczyć grę piosenki,którą sam napisał.Był tak
pochłonięty swoim zajęciem,że nie zauważył otwartych drzwi.W ich progu stała
smukła postać kobiety,która była widocznie zainteresowana umiejętnościami
Jake'a.Gdy on ją zauważył,przerwał utwór w połowie. -Nieźle grasz.Twój tekst?-
zapytała. -Ta.-odburknął trochę zły Jake. -Jak się nazywasz?- dociekała
nieznajoma. -A co Cię to interesuje?-warknął podirytowany chłopak. -Jak?-nie
dawała za wygraną. -Jake- odpowiedział w końcu.-A Ty?-dodał po chwili. -Lucy.-
odpowiedziała z niewiarygodnym spokojem.Kilka minut później uśmiechnęła się
lekko,po czym zostawiła Jake'a samego.Nastolatek był nie mało zaskoczony
wizytą kobiety,o imieniu Lucy,w końcu była od niego o wiele starsza.
~~~~~~~~~~~~~~~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz