sobota, 1 grudnia 2012

Część XII


  "Nie ważne czemu,nie ważne po co.Ważne,że tak musiało się stać"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oboje wstali wraz ze wschodem słońca.Mimo dość długiego snu,byli jeszcze 
trochę zmęczeni,więc chwilę później znów położyli się do łóżek.Marka zbudziło
pianie koguta,który widocznie także zaspał,bo było już sporo po południu.Wyspany
chłopiec przeciągnął się leniwie i spojrzał na śpiącego na materacu Tobiego.Nie
wiedzieć czemu,białowłosy poczuł,że jest mu jakoś cieplej.Zdezorientowany chłopak
nie miał pojęcia,czemu tak się stało.Schował się pod kołdrą i przykryty po sam 
nos próbował znów zasnąć.Nie udało mu się to jednak,bo po kilkunastu minutach
wstał Tobi.Mocno zaspany chłopiec popatrzył na Marka i ziewnął głośno.Chwilę 
później na jego twarzy znów pojawił się wesoły uśmiech,a oczy błyszczały.Mark
odpowiedział mu tym samym,szczęśliwym uśmiechem.Po chwili ciszy białowłosy zaczął
 -Wstałem trochę wcześniej od Ciebie,ale nie potrafiłem Cię obudzić.- powiedział
schodząc z łóżka. -Aż tak mocno spałem?- odpowiedział zdziwiony chłopiec.Wiedział 
bowiem,że od zawsze miał lekki sen. -Nie,nie o to chodzi.Nawet nie próbowałem.-
odrzekł mu na to zakłopotany białowłosy. -Oj tam,nie ważne.-powiedział wciąż
trochę zaskoczony Tobi. -Teraz już nie śpię,więc możemy iść coś zjeść-dodał 
jak zwykle wesołym głosem. -Dobra,ale tym razem to ja coś przygotuję.W końcu ma
się tą wprawę w pichceniu-powiedział dumnie Mark. -Dobrze,dobrze mamo-odpowiedział
Tobi głośno się śmiejąc. -Bądź grzeczny,bo nie będzie obiadu- przestrzegł go Mark,
który ledwo powstrzymywał się od śmiechu. -Tak mamusiu.-odrzekł mu na to 
roześmiany Tobi. -To chodź do kuchni,tylko nic nie spal.-dodał. -Jak możesz 
wątpić w moje zdolności.Ostatnio nawet udało mi się nie przypalić wody na herbatę
-odpowiedział dumny z siebie Mark.tobi zatrzymał się na chwilę i popatrzył na 
białowłosego. -To może lepiej jednak ja coś przygotuję- odparł po chwili. -Pff,
no niech Ci będzie.Ale następnym razem ja robię śniadanie i bez dyskusji.
-skończył Mark. -Jeśli będzie następny raz...to czemu nie.-odparł już mniej 
wesoły Tobi.Zaskoczony Mark nie wiedział co powiedzieć.Dopiero po chwili,gdy
zobaczył chłopca,który znów wychodził oknem powiedział do niego -Czemu miałoby
nie być następnego razu?- Nie dostał jednak odpowiedzi.Nie chciał też naciskać
na chłopca,wiedział,że jeśli by mógł mu odpowiedzieć,to by to zrobił.

2 komentarze: