sobota, 20 października 2012

Część I

     "Nieważne czemu, nieważne po co. Ważne, że tak musiało się stać"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Był sobie raz chłopiec. Z pozoru normalny nastolatek. Lubił piłkę
nożną i wiele innych sportów. Nie wyglądał On jednak jak jego rówieśnicy - miał
białe włosy, które w połączeniu z Jego błękitnymi oczami wyglądały dość
osobliwie. Posiadał je od urodzenia, takiego koloru po prostu były. Wiele razy stawał się
obiektem drwin ze strony innych z tego właśnie powodu, lecz nie przejmował
się nimi zbytnio, żył własnym życiem. Wierzył, że jest wyjątkowy dzięki swojemu
wyglądowi i osobowości, nie chciał się zmieniać tylko dlatego, że komuś innemu
się to nie podoba. Chodził na zajęcia dodatkowe, uczył się też w miarę dobrze.
Mało rozmawiał z innymi uczniami, wolał się z nimi nie zadawać. Miał kilku kolegów
i koleżanek, owszem, ale nic poza tym. Nie zależało mu na bliższych znajomościach - bo po
co, niedługo i tak miał pójść do innej szkoły z racji swojej przeprowadzki
planowanej już od dłuższego czasu przez jego rodziców. Nie miał rodzeństwa, był
jedynakiem. Pewnie to właśnie dzięki temu nauczył się żyć w samotności, bez
rozmowy, czy wyjazdów ze znajomymi.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w podróż. Już od dawna to planował, marzył. Sam dokładnie nie wiedział
co jest Jego celem, po prostu chciał odciąć się od tych wszystkich ludzi, od ich
nienawiści, drwin i nietolerancji. Mark (bo właśnie tak nazywał się chłopiec)
zabrał więc wszystkie swoje oszczędności, spakował trochę jedzenia na drogę i
wyruszył w nieznane. Wymknął się niezauważalnie z domu późną porą,  pozostawiając jedynie
małą kartkę na stole w kuchni. Była na niej wiadomość dla jego rodziców
"Możecie być spokojni, kiedyś wrócę dumny z siebie i tego, czego dokonam".
Kochał i szanował swoich rodziców, to nie z ich powodu postanowił wyruszyć. Krótko
pożegnał się ze swoim wiernym psiskiem - Bernim i popędził do wyjścia.Cicho
zamknął za sobą drzwi i głęboko odetchnął. Wiedział, że to początek wspaniałej
przygody i niespodzianek, które go czekały. Teraz był tylko On, jego plecak i setki
planów na przyszłość. Wsiadł do pierwszego lepszego pociągu. Usiadł w prawie
pustym przedziale. Nie chciał, żeby dziesiątki oczu patrzyły się na niego i
obserwowały każdy jego ruch. Na chwilę udało mu się zasnąć. Obudził go nagły
 wstrząs wywołany zatrzymaniem pociągu na stacji. Mark wyszedł spokojnie i
przystał na chwilę. Od razu pomyślał sobie "Nadszedł już czas Mark, od teraz
tworzysz nową historię swojego życia". Westchnął cicho, poprawił torbę i ruszył
przed siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz