sobota, 20 października 2012

Część III

    "Nieważne czemu, nieważne po co. Ważne, że tak musiało się stać"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Białowłosy postanowił kupić jakąś pamiątkę z tego urodziwego miejsca, aby
nigdy o nim nie zapomnieć. Skierował się na mały, kolorowy targ. Z wielkimi 
oczami przechodził obok wspaniałych pamiątek. Niestety były one zbyt drogie, nie 
mógł sobie na nie pozwolić. Na samym końcu targowiska zobaczył starego sprzedawcę 
zwierzątek. Zainteresowany Mark podszedł bliżej. Na widok malutkich zwierzątek 
uśmiechnął się lekko. Z zadumy wyrwał go głos sprzedawcy "Jestem Edd, jakiś 
mój zwierzak wpadł Ci w oko? Czy może w czymś Ci pomóc?" Białowłosy zauważył 
szczery uśmiech na twarzy Edda, więc odwzajemnił go. Chłopak zastanowił się chwilę, 
przyjrzał dokładnie wszystkim zwierzętom i wskazał na małego, białego szczurka. "Tego poproszę" 
Odpowiedział z szerokim uśmiechem. Zapłacił za zwierzaka i zabrał go ze sobą. 
Wraz ze swoim nowym przyjacielem, którego nazwał 'Jun', ruszyli w dalszą drogę.
Markowi od razu poprawił się humor. Cały czas czuł obecność nowego 
przyjaciela, który siedział sobie wygodnie na jego ramieniu. Za każdym razem, 
gdy spojrzał na Juna, nie mógł powstrzymać się od szczerego uśmiechu. Widział małe, 
zielone ślepka wpatrujące się w niego z wielkim zainteresowaniem. Co jakiś czas 
czuł zimny nosek zwierzaka na swoim policzku. Sprawiało to, że białowłosy 
cieszył się jeszcze bardziej. Nie przeszkadzały mu małe pazurki wbijające się
w jego rękę, prawie ich nie czuł. Chciał się cieszyć z obecności Juna i niczym
już się nie przejmować. 
Wraz ze swym nowym kompanem szli w stronę sklepu zoologicznego. 
Przecież Jun też musi coś jeść. Już w samym progu zostali przywitani przez młodą 
kobietę. Przez chwilę Mark myślał, że zobaczył anioła, lecz opamiętał się. 
Grzecznie przywitał sprzedawczynię i z uśmiechem podszedł do lady. Nie zdążył
nawet powiedzieć, czego potrzebuje, "Anioł" już wiedział. Młoda kobieta zapewne 
domyśliła się, gdy zobaczyła Juna wędrującego po Jego koszuli, ale chłopak i tak 
był pod wielkim wrażeniem. Miła sprzedawczyni - Enni - podała Markowi średniej 
wielkości opakowanie z karmą dla Juna. Chłopiec zmartwił się jednak, gdy zobaczył 
cenę. Wiedział, że jeśli teraz za to zapłaci, to już nie będzie miał żadnych
oszczędności. Powiedział to Enni, a Ona na chwilę zamilkła po czym znów 
uśmiechnęła się przyjaźnie. Chłopiec nie wiedział na początku czemu na twarzy
kobiety maluje się taki uśmiech. Enni uspokoiła zmartwionego chłopca. Powiedziała
mu, że obniży cenę karmy o połowę, bo przecież Mark jest dwa razy młodszy od 
innych klientów. Mówiąc to uśmiech nie opuszczał jej twarzy. Teraz wyglądała 
jak prawdziwy Anioł, któremu kiedyś odebrano skrzydła. Białowłosy 
rozpromienił się, zapłacił połowę ceny i wyszedł ze sklepu nie przestając 
dziękować za dobroć nieznanej osoby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz