"Nie ważne czemu,nie ważne po co.Ważne,że tak musiało się stać"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Białowłosy szybko zarzucił na siebie swoją grubą,czarną bluzę i z
uśmiechem na twarzy skierował się do drzwi. -Tędy nie przejdziesz.-poinformował
Tobi.-Przynajmniej lepiej,żebyś nie szedł tamtędy.Wyjdziemy oknem-dodał.
Zdziwiony i zaskoczony Mark nie sprzeciwiał się,ani nie zadawał pytań.Nie chciał
poznawać kolejnej tajemnicy,która się za tym wszystkim kryła.Tobi pomógł
wydostać się niedoświadczonemu koledze z pomieszczenia,po czym jednym ruchem
zrobił to samo,tylko o wiele sprawniej i szybciej. -Gotowy na zwiedzanie?-
zapytał rozpromieniony Tobi. -Prowadź.-odparł równie zadowolony białowłosy.Mark
czuł,że Tobi staje się jego nowym kumplem,nie zapominał jednak o swoim pierwszym
najlepszym zwierzęcym przyjacielu-Junie.Gdy pomyślał o nim,posmutniał. Tobi,który
to zauważył,domyślił się co jest powodem jego smutku i powiedział najbardziej
opanowanym i pewnym głosem jaki kiedykolwiek Mark mógł usłyszeć -Spokojnie,Twój
szczurek się znajdzie,przyrzekam Ci to.- Po raz kolejny białowłosy uwierzył
chłopcu.Sam nie wiedział czemu mu tak ufa.-No dobra,chodźmy- uśmiechnął się
lekko i przyspieszył kroku wyprzedzając tym samym Tobiego. Ten,ciesząc się
niezmiernie,pobiegł za kolegą przeskakując zaspy śnieżne. -To gdzie najpierw?
-zapytał Mark. -Zobaczysz,chodź za mną. -odparł chłopiec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz