"Nie ważne czemu,nie ważne po co.Ważne,że tak musiało się stać"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mark chciał wszystko wiedzieć dokładnie,żeby nic już go nie zaskakiwało.
Odwrócił się twarzą do Tobiego,starając się opanować,zapytał:
-Tak w ogóle to gdzie My jesteśmy?- Mały chłopiec westchnął głęboko,bo wiedział,
że będzie musiał opowiadać białowłosemu wszystko od początku.
-Jesteśmy w moim starym domu.Większość budynku została zniszczona podczas pożaru,
ale ten pokój zachował się,pozostał w najlepszym stanie.Kiedyś był tu mój pokój,
dlatego jest tu więcej przestrzeni niż w innych pomieszczeniach.-tłumaczył
chłopiec.Mark przysłuchiwał się wszystkiemu uważnie,nie chciał przegapić żadnego
szczegółu.Gdy Tobi skończył swoją odpowiedź,białowłosy miał już w głowie kolejne
pytania,na które chciał uzyskać odpowiedź.
-Kim Ty w ogóle jesteś? Gdzie Twoi rodzice? Dlaczego jesteś tu sam? Skąd ja
się tu wziąłem? -zasypywał go pytaniami. -Ej,spokojnie.Wszystkiego dowiesz się
później,mamy dużo czasu.Teraz odpoczywaj,bo znowu opadniesz z sił.-wytłumaczył
Tobi.Posiedzieli chwilę w ciszy,patrząc na siebie i rozmyślając.Tobi-mimo,że
był młodszy od Marka,wydawał się bardziej dorosły,a nawet tak wyglądał.Ubrany
w starą granatową czapkę z daszkiem skierowanym w bok,luźną koszulkę prawie
całkowicie zasłoniętą przez zielonkawą kurtkę i stare,przetarte trampki wyglądał na co
najmniej 18 lat.Jak się później okazało,miał on zaledwie 15.Budziło to u Marka jeszcze
większy podziw dla chłopca.-No dobra,to możesz mi chociaż powiedzieć,czemu mnie tu
przytargałeś?- niecierpliwił się białowłosy,którego ciekawość zżerała od środka.
-Gdybyś wiedział to co ja i tyle samo co ja,nie zadawałbyś takich głupich
pytań.-odpowiedział tajemniczo chłopiec.Mark,który czuł się coraz bardziej
senny,westchnął głęboko,wtulił się w ciepłą kołdrę i już po chwili spał jak
kamień.W tym czasie Tobi także postanowił odpocząć.Przyniósł sobie więc materac,
rozłożył go przy łóżku i przykrył się starym kocem.Zapadła noc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz